ostatnia zbiórka łukasza litewki. kilka dni później polska dowiedziała się o jego śmierci

Pomagał do samego końca

Są takie historie, które po tragedii zaczynają brzmieć zupełnie inaczej. Jeszcze kilka dni przed śmiercią Łukasz Litewka nagłaśniał zbiórkę dla Michała i Pauliny młodego małżeństwa, które musiało zmierzyć się z dramatyczną diagnozą. Michał walczył z glejakiem, a koszt leczenia przekraczał 400 tys. zł.

Dziś ten apel czyta się już nie jak zwykłą prośbę o pomoc. To raczej ostatni znak człowieka, który nawet w codziennym biegu potrafił zatrzymać się przy cudzym cierpieniu.

Młode małżeństwo i diagnoza, która zabrała spokój

Michał i Paulina mieli po 33 lata. Znali się od nastoletnich lat, razem dorastali, planowali przyszłość i cieszyli się prostym życiem. Nie marzyli o luksusach. Chcieli po prostu być razem.

Rok po ślubie wszystko się zmieniło. Michał zaczął tracić czucie w palcach. Badania wykazały guza mózgu glejaka II stopnia, wielkości piłki tenisowej. Po operacji czekała go długa i bolesna rehabilitacja. Udało się stanąć na nogi, ale choroba wróciła w cięższej postaci jako nieoperacyjny glejak III stopnia.

Jedyna szansa kosztowała fortunę

W momencie nagłośnienia zbiórki Michał był już bardzo osłabiony i przechodził chemioterapię. Nadzieją miała być immunoterapia w Niemczech, ale jej koszt był poza zasięgiem młodego małżeństwa. Kwota przekraczała 400 tys. zł dla zwykłej rodziny to mur, którego nie da się przeskoczyć bez pomocy innych ludzi.

I właśnie wtedy pojawił się Litewka. Nie pisał chłodnego komunikatu. Nie robił z tego suchego ogłoszenia. Pokazał historię miłości, walki i strachu o przyszłość.

Nie pokazał choroby. Pokazał miłość

⬇️Aby dowiedzieć się więcej, ciąg dalszy na następnej stronie⬇️

Leave a Comment